Gdy Martyna , Piotr i Wiktor przyjechali z akcji mieli sporo wolnego czasu . Wiktor zajął się robotą papierkową , Martyna zaczęła czytać książkę a Piotrek myślał . O czym ? O swoim śnie . Powtarzał sam do siebie
-Czy to przeznaczenie ? Czy ten sen ma jakieś znaczenie ? Przecież ona wyglądała tak samo w śnie jak i w rzeczywistości .
Martyna domyślając się że chłopaka coś ,,gryzie'' zapytała
-Piotrek , wszystko ok ?
-Tak jak najbardziej - chłopak lekko się uśmiechnął . Chcąc odciągnąć o podejrzeniach koleżanki zmienił temat . Zapytał
-Co tam czytasz ?
-Kryminał ,,Kto zabił ojca Wergiliusza '' . Jeśli chcesz jak skończę to ci pożyczę ?
-Nie dziękuje , ale ... - chłopak chciał dodać coś jeszcze , ale dziewczyna ucięła mu w pół słowa.
-,,Nie dziękuje , ale jak skończysz to możesz mi to streścić '' to chciałeś powiedzieć ?
-T..tak - Piotrek odpowiedział jąkając się , gdyż był onieśmielony inteligencją Martyny.
-Zobaczę jak zasłużysz to ci opowiem - zaśmiała się dziewczyna .
-To czytaj szybciej , bo chcę poznać treść.
Martyna nic nie odpowiedziała , tylko zaczęła z powrotem czytać . Ale nie na długo.
Piotr patrząc przez okno spostrzegł , że jedna z karetek pali się.
-Martyna , doktorze pali się !-krzyknął chłopak
Dziewczyna szybko zamknęła książkę a Wiktor wbiegł do pokoju obok i zapytał
-Gdzie !?
-Karetka tam w rogu - chłopak wskazał na palącą się karetkę.
Lekarz złapał za telefon , zadzwonił po straż pożarną i z całą trójką wybiegł przed budynek . Straż przyjechała bardzo szybko . Akcja trwała aż 2 godziny . Za kwadrans po zgaszeniu karetki przyjechała policja spisać zeznania . Męczyli Piotra już 30 minut , dopóki nie przerwał im Wiktor . Lekarz powiedział
-Dajcie już chłopakowi spokój . Piotr idź się przebrać i wracaj do domu . Martyna ty również . To polecenie służbowe.
-Tak jest szefie -odpowiedziała uradowana dziewczyna , gdyż obydwoje mieli jeszcze godzinę dyżuru.
-Nawet nie mam zamiaru się sprzeciwiać-zaśmiał się chłopak.
Po 15 minutach Piotra i Martyny nie było już w stacji . Szli razem bo mieszkali niedaleko siebie . Nagle dziewczyna się przewróciła lecz nie mogła już wstać . Chłopak był bezradny . Za każdym razem kiedy próbował ją podnieść , ona coraz mocniej płakała z bólu . W końcu zadzwonił po karetkę .Pogotowie przyjechało błyskawicznie , a w składzie : dr. Góra , Adaś i Tomek . Góra spytał
-Co ci się stało Martyna ?
-Noga , chyba jest złamana .
-Nic tu nie wskóram , Adam nosze.
Ratownicy wsadzili ją na noszę i zawieźli do Leśnej Góry . Na izbie przyjęć czekała na nich Marta .
-Nie przekładajcie jej z noszy , od razu wieziemy ją na urazówkę . Oj Martyna gdzieś się tak załatwiła ?
-Szłam i się wywróciłam.
-Myślałam że już z tego wyrosłaś ?
-Jak widać , nie do końca .
Martyna z Martą znały się od dziecka , więc lekarka wiedziała że jak dziewczyna była mała często się wywracała . A na dodatek tę nogę miała już kiedyś złamaną .
Gdy skończył się rentgen , od razu widać było że noga musi być zoperowana , Gdyż zlekceważenie tego grozi amputacją . Dziewczyna załamała się , że może stracić nogę i nigdy nie wrócić do pracy w karetce.
Martynę już od 5 minut operowali . Dla jej przyjaciół wydawało się to wiecznością . Pod blokiem operacyjnym siedział Wiktor , Piotr , Marta która skończyła dyżur i Marcin który był tu bardziej z musu niż z chęci . Nie układało się pomiędzy nimi najlepiej. Ich związek wyglądał jak ktoś kto się czegoś uczy . Czasami był piękny wręcz idealny ale rzadko się to zdarzało . Najczęściej był niewdzięczny , nieprzypominający prawdziwego związku. . Od czasu do czasu pojawiał się Adaś , Tomek i dr. Góra gdy przywieźli do szpitala pacjenta i mieli trochę wolnego . Jeśli operacja przejdzie bez komplikacji to Martyna wróci do swojego zawodu , lecz jeśli operacja się nie powiedzie to o karetce może zapomnieć . Wtedy zostanie jej tylko jeździć na wózku inwalidzkim z amputowaną nogą .
____________________________________________________________________________
No , postarałam się żeby było chociaż troszeczkę dłuższe . Ale to nie jest choroba , która miała spotkać Martynę . Ona będzie gorsza . W ogóle podoba wam się to co piszę ? Mam nadzieję że chociaż wam się trochę podoba .
wtorek, 30 grudnia 2014
poniedziałek, 29 grudnia 2014
Rozdział 2 Kałuża , a sprawa nowej znajomosci może czegoś więcej...
Piotr cały wieczór rozmyślał nad jutrzejszym dniem.
-Czy ta nowa będzie lepsza niż Adrian? Czy będzie tak ładna , a może ładniejsza i bardziej urokliwa niż ta Natasza z monopolowego za rogiem ?-chłopak powtarzał sam do siebie te i wiele innych myśli.
W końcu wziął telefon i zadzwonił do Adasia z drugiej zmiany.
-Cześć Adaś , słyszałeś że stary zwolnił Adriana ?
-Tak słyszałem . Ale nie da się namówić Wiktora , żeby przyjął go z powrotem ?
-Stary co ty mówisz , wypieprzył go z roboty na zbity pysk! A po za tym ma już kogoś na jego miejsce.
-Kogo ? -pytał zaciekawiony Adam
-Jakąś ratownik medyczną,ale nic więcej nie wiem.
-No to Piotruś staraj się-Adam wybuchnął śmiechem
-O co ci chodzi?
-No może znajdziesz w niej drugą stronę magnesu.Kończę bo Basia przyszła z małą
-Magnesu? Dobra do jutra dowcipnisiu-odpowiedział Piotr i się rozłączył.
Chłopak poszedł zrobić kolację , zjadł ją , odświeżył się i poszedł spać . Śniło mu się ,że tą nową ratowniczką jest śliczna brunetka.
Obudził się za kwadrans 6. Dyżur miał dopiero za 4 godziny więc miał sporo czasu na przemyślenia związane ze snem. Po 5 minutach poszedł zrobić śniadanie,zjadł je ,ubrał się i wyszedł. Wsiadł do samochodu , ale po wielokrotnej próbie odpalenia w końcu zrezygnował . Rozładował mu się akumulator więc musiał iść na piechotę.
Szedł , gdy nagle zobaczył jak rozpędzone auto jechało w stronę wielkiej kałuży .Obok kałuży niedaleko przed nim szła niewysoka , piękna brunetka . Piotr zaczął biec. Zdążył odepchnąć dziewczynę zanim auto wjechało w kałużę . Ona tracąc równowagę złapała go odruchowo za szyję.
-Cześć , dzięki że mnie odepchnęłeś . Jestem Martyna.
-A ja Piotrek . Gdzie taka piękna dziewczyna jak ty idzie w taką brzydką pogodę ? -chłopak włączył w sobie tryb podrywacza
-Do pracy . Wiesz może czy do stacji ratownictwa w Leśnej Górze to prosto ?
-Tak prosto. Wiktor Banach cię zatrudnił ?
-Skąd wiesz ?
-Męska intuicja . Słyszałem jak z tobą rozmawiał , bo też tam pracuję .
-To super-powiedziała dziewczyna i po chwili spytała-idziemy razem?
-Pewnie !-powiedział Piotrek i udali się do stacji.
Po 20 minutach byli już w stacji . Niedługo potem przyjechał Wiktor. Wszedł do stacji kiedy Martyna z Piotrkiem grali w piłkarzyki.
-No widzę że się już poznaliście -i po chwili dodał - zbierajcie się , wezwanie mamy
Za 5 minut byli już na akcji .
___________________________________________________________________________________
I jak? Staram się dodawać jak najczęściej , ale niestety 6 klasa ,więc wybór gimnazjum . Po 7 stycznia opowiadania będą rzadziej np. w weekend ( ewentualnie może 2 razy w tygodniu ) . Życzę wszystkim super sylwestra !!! (opowiadanie może się jutro nie pojawić , sorry mam trening ) . Długie nie jest , ale wolę pisać krótkie , ciekawe i częściej niż nudne , długie i rzadko kiedy
-Czy ta nowa będzie lepsza niż Adrian? Czy będzie tak ładna , a może ładniejsza i bardziej urokliwa niż ta Natasza z monopolowego za rogiem ?-chłopak powtarzał sam do siebie te i wiele innych myśli.
W końcu wziął telefon i zadzwonił do Adasia z drugiej zmiany.
-Cześć Adaś , słyszałeś że stary zwolnił Adriana ?
-Tak słyszałem . Ale nie da się namówić Wiktora , żeby przyjął go z powrotem ?
-Stary co ty mówisz , wypieprzył go z roboty na zbity pysk! A po za tym ma już kogoś na jego miejsce.
-Kogo ? -pytał zaciekawiony Adam
-Jakąś ratownik medyczną,ale nic więcej nie wiem.
-No to Piotruś staraj się-Adam wybuchnął śmiechem
-O co ci chodzi?
-No może znajdziesz w niej drugą stronę magnesu.Kończę bo Basia przyszła z małą
-Magnesu? Dobra do jutra dowcipnisiu-odpowiedział Piotr i się rozłączył.
Chłopak poszedł zrobić kolację , zjadł ją , odświeżył się i poszedł spać . Śniło mu się ,że tą nową ratowniczką jest śliczna brunetka.
Obudził się za kwadrans 6. Dyżur miał dopiero za 4 godziny więc miał sporo czasu na przemyślenia związane ze snem. Po 5 minutach poszedł zrobić śniadanie,zjadł je ,ubrał się i wyszedł. Wsiadł do samochodu , ale po wielokrotnej próbie odpalenia w końcu zrezygnował . Rozładował mu się akumulator więc musiał iść na piechotę.
Szedł , gdy nagle zobaczył jak rozpędzone auto jechało w stronę wielkiej kałuży .Obok kałuży niedaleko przed nim szła niewysoka , piękna brunetka . Piotr zaczął biec. Zdążył odepchnąć dziewczynę zanim auto wjechało w kałużę . Ona tracąc równowagę złapała go odruchowo za szyję.
-Cześć , dzięki że mnie odepchnęłeś . Jestem Martyna.
-A ja Piotrek . Gdzie taka piękna dziewczyna jak ty idzie w taką brzydką pogodę ? -chłopak włączył w sobie tryb podrywacza
-Do pracy . Wiesz może czy do stacji ratownictwa w Leśnej Górze to prosto ?
-Tak prosto. Wiktor Banach cię zatrudnił ?
-Skąd wiesz ?
-Męska intuicja . Słyszałem jak z tobą rozmawiał , bo też tam pracuję .
-To super-powiedziała dziewczyna i po chwili spytała-idziemy razem?
-Pewnie !-powiedział Piotrek i udali się do stacji.
Po 20 minutach byli już w stacji . Niedługo potem przyjechał Wiktor. Wszedł do stacji kiedy Martyna z Piotrkiem grali w piłkarzyki.
-No widzę że się już poznaliście -i po chwili dodał - zbierajcie się , wezwanie mamy
Za 5 minut byli już na akcji .
___________________________________________________________________________________
I jak? Staram się dodawać jak najczęściej , ale niestety 6 klasa ,więc wybór gimnazjum . Po 7 stycznia opowiadania będą rzadziej np. w weekend ( ewentualnie może 2 razy w tygodniu ) . Życzę wszystkim super sylwestra !!! (opowiadanie może się jutro nie pojawić , sorry mam trening ) . Długie nie jest , ale wolę pisać krótkie , ciekawe i częściej niż nudne , długie i rzadko kiedy
niedziela, 28 grudnia 2014
Rozdział 1 Skutki alkocholu , nie dadzą pracy nikomu
Dzień w siedzibie ratownictwa medycznego w Leśnej Górze nie zapowiadał się zbyt ciekawie . Było to ciepłe lipcowe przedpołudnie , wiec większość ludzi była na wakacjach lub jakichś wycieczkach .
-21S zgłoś się - mówiła Julia Ruda , ulubiona dyspozytorka Piotra.
-21S słucham - odpowiedział Wiktor Banach.
-Jakaś kobieta twierdzi , że jej syn złamał nogę. Dzwoniła już 2 razy więc jedźcie to sprawdzić. Na adres ul.Bagnistej 5 przy jakimś boisku . Napewno ich znajdziecie .
-Przyjełem , bez odbioru - powiedział lekarz i zakończył rozmowę z dyspozytorką . Po chwili zaczął wołać chłopaków -Piotr , Adrian zbieramy się .
Po chwili załoga była już w karetce i ruszyli w drogę. Po 7 minutach dojechali na miejsce. Szybko znaleźli poszkodowanego.Powaga sytuacji jaką tam zobaczyli , przeszła ich najśmielsze wyobrażenia .W ranie widać było pękniętą kość . Złamanie kości było z wielkimi przemieszczeniami .Wiktor zaczął wydawać polecenia
-Piotr zrób wkłucie podaj chłopcu 5ml. morfiny , Adrian zrób wywiad z panią .
-Tak jest doktorze -obydwoje ratowników odpowiedziało w tym samym momencie.
Lekarz zrobił opatrunek i zaczął rozmawiać z chłopcem
-Jak masz na imię -zapytał
-Filip-odpowiedział chłopiec
-A ile masz lat?
-5 ,ale już niedługo będę miał urodziny
-To powiec mi gdzie ty się tak urządziłeś-pytał zaciekawiony Wiktor
-Próbowałem udawać Tarzana , ale coś mi nie wyszło
-No dobrze , zabierzemy cię do szpitala -powiedział jak w dramacie lekarz
Adrian wziął chłopca na ręce i zaniósł do karetki . Po 10 minutach dojechali do szpitala . Na miejscu czekał na nich Sambor . Chirurg zrobił krótki wywiad z Piotrem na temat pacjenta , a reszta załogi poszła do karetki. Piotr za chwilę dołączył do załogi i wrócili do stacji . Cała trójka kończyła już dyżur . Wiktor w ostatniej chwili zatrzymał Adriana . Podszedł do niego i powiedział
-Poczekaj chwilkę ,zrobisz coś jeszczę -odwrócił się do szafki , wyjął alkomat i dodał - dmuchnij , bo coś dzisiaj jakoś inaczej wyglądasz
-Ale doktorze...
Piotr przyglądał im się przez okno gdyż zdążył już wyjść. Chłopak wiedząc , że nie wygra dmuchnął w alkomat . To co Wiktor zobaczył , przeraziło go .
-Człowieku widzisz ile tu jest ! 1,2 promila ! Już od rana wyglądałeś podejrzanie . Zabieraj swoje rzeczy z szafki i nie pokazuj mi się tutaj na oczy ! Wylatujesz !
Adrian już nic nie mówił , zabrał swoje rzeczy i wyszedł . Za chwilę do stacji wszedł Piotr . Wiktor zdążył zacząć rozmowę telefoniczną . Za około 5 minut skończył i powiedział
-Od jutra mamy nowego ratownika w stacji a właściwie ratowniczkę
-Aha , czyli Adrian nie wróci - powiedział kierowca
-Nie , podwieziesz mnie do domu - zapytał lekarz
- Dobrze
Obydwoje udali się do samochodu
-21S zgłoś się - mówiła Julia Ruda , ulubiona dyspozytorka Piotra.
-21S słucham - odpowiedział Wiktor Banach.
-Jakaś kobieta twierdzi , że jej syn złamał nogę. Dzwoniła już 2 razy więc jedźcie to sprawdzić. Na adres ul.Bagnistej 5 przy jakimś boisku . Napewno ich znajdziecie .
-Przyjełem , bez odbioru - powiedział lekarz i zakończył rozmowę z dyspozytorką . Po chwili zaczął wołać chłopaków -Piotr , Adrian zbieramy się .
Po chwili załoga była już w karetce i ruszyli w drogę. Po 7 minutach dojechali na miejsce. Szybko znaleźli poszkodowanego.Powaga sytuacji jaką tam zobaczyli , przeszła ich najśmielsze wyobrażenia .W ranie widać było pękniętą kość . Złamanie kości było z wielkimi przemieszczeniami .Wiktor zaczął wydawać polecenia
-Piotr zrób wkłucie podaj chłopcu 5ml. morfiny , Adrian zrób wywiad z panią .
-Tak jest doktorze -obydwoje ratowników odpowiedziało w tym samym momencie.
Lekarz zrobił opatrunek i zaczął rozmawiać z chłopcem
-Jak masz na imię -zapytał
-Filip-odpowiedział chłopiec
-A ile masz lat?
-5 ,ale już niedługo będę miał urodziny
-To powiec mi gdzie ty się tak urządziłeś-pytał zaciekawiony Wiktor
-Próbowałem udawać Tarzana , ale coś mi nie wyszło
-No dobrze , zabierzemy cię do szpitala -powiedział jak w dramacie lekarz
Adrian wziął chłopca na ręce i zaniósł do karetki . Po 10 minutach dojechali do szpitala . Na miejscu czekał na nich Sambor . Chirurg zrobił krótki wywiad z Piotrem na temat pacjenta , a reszta załogi poszła do karetki. Piotr za chwilę dołączył do załogi i wrócili do stacji . Cała trójka kończyła już dyżur . Wiktor w ostatniej chwili zatrzymał Adriana . Podszedł do niego i powiedział
-Poczekaj chwilkę ,zrobisz coś jeszczę -odwrócił się do szafki , wyjął alkomat i dodał - dmuchnij , bo coś dzisiaj jakoś inaczej wyglądasz
-Ale doktorze...
Piotr przyglądał im się przez okno gdyż zdążył już wyjść. Chłopak wiedząc , że nie wygra dmuchnął w alkomat . To co Wiktor zobaczył , przeraziło go .
-Człowieku widzisz ile tu jest ! 1,2 promila ! Już od rana wyglądałeś podejrzanie . Zabieraj swoje rzeczy z szafki i nie pokazuj mi się tutaj na oczy ! Wylatujesz !
Adrian już nic nie mówił , zabrał swoje rzeczy i wyszedł . Za chwilę do stacji wszedł Piotr . Wiktor zdążył zacząć rozmowę telefoniczną . Za około 5 minut skończył i powiedział
-Od jutra mamy nowego ratownika w stacji a właściwie ratowniczkę
-Aha , czyli Adrian nie wróci - powiedział kierowca
-Nie , podwieziesz mnie do domu - zapytał lekarz
- Dobrze
Obydwoje udali się do samochodu
Cześć , jestem Julia . To jest mój pierwszy blog więc jeśli coś mi nie wyjdzie , proszę nie złoście się . Na tym blogu będą opowiadania . Pojawiać się będą w weekendy może częściej jeśli będę miała czas . Może być tak że wogóle się nie pojawią bo mogę nie mieć czasu . Mój adres email to julia.kowalska13042002@wp.pl
To wszystko odemnie zapraszam do czytania i komentowania pozdrawiam Julia .
To wszystko odemnie zapraszam do czytania i komentowania pozdrawiam Julia .
Subskrybuj:
Posty (Atom)