Piotrek po zakończeniu rozmowy z Martyną usłyszał dzwonek telefonu. Na wyświetlaczu spostrzegł że numer jest mu zupełnie obcy. Odebrał go i usłyszał jakiś płacz w słuchawce.
-Halo, halo ratunku!!!-krzyczał zapłakany głos.
-Halo, kto mówi?-spytał chłopak
-Ratuj mnie. On mnie goni!
-Gdzie jesteś? A w ogóle to kto mówi? Halo halo.
Ktoś rozłączył słuchawkę a Piotrek nie tracąc czasu do tracenia zadzwonił pod numer który przed chwilą dzwonił. Odebrała go osoba o takim samym głosie, tylko że niepłacząca.
-Halo?-spytała osoba z drugiej strony słuchawki.
-Dzieńdobry ktoś dzwonił do mnie przed chwilą z tego numeru.
-Aaa pomyłka!!! Haha dał pan się nabrać.
-Jeśli jeszcze raz będziecie do mnie dzwonić z takimi rzeczami skończy się to na policji. Rozumiecie?
-Aha dobrze. Przepraszamy.
Chłopak rozłączył się i odłożył telefon. Była dopiero siedemnasta więc wyszedł na spacer. Był początek sierpnia więc było dostatecznie ciepło. Spacerował po warszawskich ulicach bez celu przez około dwie godziny.
Wracając do domu zadzwonił mu telefon.Tym razem numer był znajomy. Dzwoniła Marta.
-Cześć Piotrek jesteś w domu?
-Nie na spacerze. A coś się stało?
-Tak on chyba powoli umiera.
-Boże jedyny kto umiera?
-Powiem ci w Leśnej Górze przyjeżdżaj do szpitala.
-Ok będę za jakieś piętnaście minut.-chłopak rozłączył się i pędem zaczął biec do szpitala. Nie zważał na to jaki był kolor światła na przejściu dla pieszych. Czerwony czy zielony i tak przechodził. Cały czas rozmyślał nad słowami Marty. Kto umiera? Dlaczego? W głowie roiło mu się od takich pytań ale odpowiedzi miał bardzo mało można powiedzieć że nawet wcale. Po dziesięciu minutach uporczywej próby przedostania się przez zatłoczone miasto dotarł do szpitala w Leśnej Górze. Gdy zdążył przekroczyć próg SOR-u czekała na niego zrozpaczona lekarka.
-Piotrek dobrze że tak szybko przyszedłeś! On umiera, powoli ale umiera.
-Ale kto umiera?
-Choć zobacz.-powiedziała Marta, złapała Piotrka za rękaw i zaprowadziła na OIOM. Po wejściu na sale chłopak się przeraził. Na łóżku szpitalnym leżał Sambor, chirurg Michał Sambor. Mężczyzna miał ciężki wypadek samochodowy i zapadł w śmierć kliniczną. Piotr udał się do pokoju lekarskiego i zapytał
-Doktorze Sambor, Michał Sambor jakie ma szansę?
-Jego rokowania nie są najlepsze. Miał bardzo ciężki wypadek samochodowy, jest w stanie śmierci klinicznej. Jest nie wielka szansa na to że z tego wyjdzie.
-Ale jednak jest szansa?
-Aha no to do widzenia.-chłopak pożegnał się z lekarzem i podszedł do łóżka pacjenta.
-Doktorze, w co doktor się wplątał.-powiedział Piotrek i wyszedł z oddziału.
_____________________________________________________________
Coś mi nie pasuje w początku ale dalej jest Ok. Chyba. Bynajmniej mnie tak się wydaję. Oglądaliście film ''Bogowie'' z Tomaszem Kotem w roli głównej? Film jest super polecam. Opowiada o profesorze Zbigniewie Relidze który po raz pierwszy przeszczepił serce. Pozdrawiam Julia
niedziela, 22 lutego 2015
wtorek, 10 lutego 2015
Rozdział 10 Góra wkracza do akcji.
Gdy Martyna siedziała w salonie ze znajomymi Artur wstał od stołu i powiedział
-No to ja idę trochę naczyń pozmywać a wy sobie trochę pogadajcie i poplotkujcie.
-Dobrze kochanie.-odpowiedziała Karina.
Góra wyszedł, a kobieta nie tracąc czasu zaczęła rozmowę z Martyną.
-Martyna powiedz mi w sekrecie czy on bardzo jest niemiły w pracy?
-Ja wiem czy on jest taki niemiły. Jak każdy ma czasami lepsze i gorsze dni..
-Bo czasami mi się wydaje że nikt go nie lubi.
-No właśnie. Wydaję ci się, więc nie ma powodów do obaw.-odpowiadała Martyna lecz musiała się bardzo kontrolować żeby nie powiedzieć jednego słowa za dużo.
-Aha to dobrze.-powiedziała Karina z wielką ulgą jakby od tego zależało całe jej życie.
-A co ty się wogóle tym tak przejmujesz? Przecież kariera to jedno a życie rodzinne to drugie.
-Przecież muszę wiedzieć z kim spędzę resztę życia.
-No tak.-powiedziała Martyna i razem z Kariną zaczęły się śmiać.
Artur słysząc dobiegające śmiechy z pokoju obok, odłożył naczynia na suszarkę i poszedł sprawdzić co u dziewczyn.
-Co wam tak wesoło?-spytał zaciekawiony mężczyzna.
-Nieważne i tak nie zrozumiesz.-odpowiedziały jednocześnie dziewczyny i zaczęły jeszcze głośniej śmiać się.
Gdy Martyna trochę ochłonęła stwierdziła że będzie już iść. Nie mieszkała daleko więc spokojnie mogła iść sama. Pożegnała się z Krainą i z Arturem i wyszła. Szła dosyć szybko gdyż była już godzina dwudziesta druga. Kiedy doszła do domu jej rodzice już spali. Po cichu weszła na górę do swojego pokoju i zadzwoniła do Piotrka.
-Halo Piotrek, gdzie jesteś?
-Jedziemy jeszcze z Martą, poczekaj przełączę na głośno mówiący.
-To słuchajcie mnie bardzo uważnie. Tylko nikomu o tyn ani słówka. Ok?
-Dobra, dobra no mów co się stało.-powiedziała Marta
-No więc będę świadkową na ślubie. Ale nie wiecie u kogo.
-A skąd ja mam to wiedzieć no mów-odpowiedział Piotrek trochę zniecierpliwiony.
-U dyrektora Artura Góry.
-Martynka przyćpałaś się czegoś?-spytał Piotrek i dodał- To ja chcę być świadkiem.
-Możesz sobie pomarzyć. A właśnie mam do ciebie sprawę. Zawiózł byś mnie na za dwa tygodnie w czwartek do Leśnej Góry na zdjęcie gipsu.
-Oczywiście że...nie. Żartuję przyjadę po ciebie tylko o której.
-Z tym to ustalimy później, bo dokładnie to nie wiem.
-No ok, kończę pa pa.
-Narazie.-dziewczyna rozłączyła się.
Martyna poszła wziąć prysznic i położyła się spać.
*Rano w domu Piotrka*
Piotr obudził się o godzinie siódmej dwadzieścia. Był jakoś dziwnie wyspany zważając na długą podróż którą przebył z Martą wczoraj wieczorem. Nie śpieszyło mu się gdyż miał dyżur na jedenastą. Zwlekł się z łóżka, ubrał się i zjadł śniadanie. Były to zwykłe kanapki z serem, sałatą, szynką i pomidorem. Po zjedzeniu śniadania chłopak włączył telewizor. W TV zaczynał się ulubiony program Piotrka pt. ''Jak to jest zrobione?''. Z rzędu leciało parę odcinków więc kiedy się skończyły była godzina dziesiąta więc najwyższy czas i pora żeby iść do pracy.
Gdy chłopak dojechał do stacji na niego czekał już Adam.
-Cześć Piotrek, zobacz co dostałem. Zaproszenie od Góry na jego ślub. I Wiktor też dostał, i Tomek. Cała staja dostała.-wyszeptał Adam
-A ja wiem kto będzie świadkową Martynka. O poczekaj Góra idzie.
-Dzieńdobry panie Piotrze. Możemy przejść na ty?
-Nie ma problemu.
-Więc Piotrek chciałbym cię poprosić żebyś był świadkiem na ślubie moim i Kariny. Mogę na ciebie liczyć.
-Oczywiście Artur. Lecę się przebrać bo zaraz dyżur zaczynam.
-To leć tylko uważaj na przewody wysokiego napięcia.
-Dobrze będę uważał jak mogę najbardziej.-Piotrek wybuchnął śmiechem.
Piotr poszedł don pokoju obok a zaraz za nim Adaś. Chłopak rozejrzał się i powiedział.
-I co Adaś ja też mam zaproszenie i do tego będę świadkiem.
-Gratuluję ci Piotrek. Artur chyba cię polubił.
-No chyba.
-21S zgłoś się.
-21S zgłaszam się.-zameldował Artur.
-Kobieta, lat dwadzieścia pięć porażenie prądem, na adres Holenderskiej pięć pod Warszawą.
-Dobra już jedziemy-powiedział Góra-Adam, Piotrek ruchy.
Kiedy dojechali na miejsce, otoczenie okazało się im bardzo znajome. Był to dom w którym mieszka Artur. Weszli do środka. Na podłodze leżała Karina, a parę metrów dalej odkurzacz.
-Karina mówiłam ci żebyś nie ruszała tego odkurzacza bo on jest zepsuty.-powiedział zdenerwowany Góra.
-No mówiłeś i co z tego. Zmiotką miałam posprzątać. Chyba do wieczora bym tego nie zrobiła.
-To było poczekać z tym jak wrócę z dyżuru.odpowiedział lekarz i dodał- Piotrek idź po nosze i zabieramy ją do szpitala.
Kiedy dojechali do szpitala na miejscu czekała na nich Marta.
-Co tu mamy?
-Porażenie prądem.-zameldował Adam
-Ok zabierzcie panią na oddział i zróbcie tomograf czy nic tam nie zostało uszkodzone.
Lekarz z Adamem wyszli odłożyć sprzęt a Piotr wyszeptał Marcie do ucha że został świadkiem na ślubie Kariny i Góry. Lekarka odpowiedziała na to miłym spojrzeniem i pokazała swoje zaproszenie. Chłopak wrócił do karetki i zespół wrócił do bazy. Ekipa 21S miała dzisiaj jeszcze tylko trzy zgłoszenia. Do wypadku, bólu brzucha i omdlenia.
Po skończonym dyżurze Piotrek pojechał do domu. Chwilę po wejściu zadzwonił do Martyny.
-Cześć wiesz że idziemy w parze.
-Cześć Piotrek w jakim sensie idziemy w parze?
-No bo ja będę świadkiem na ślubie Artura i Kariny. I do tego jestem z nim na ty.
-Łał gratuluję ci Piotruś. Kończę pa.
-Cześć.
_________________________________________________________________
Mam nadzieję że się spodoba. Wyszedł dosyć długi ale chciałam wam wynagrodzić brak codziennego opowiadania. Jeśli ktoś nie oglądał Telekamer TeleTygodnia to przekazuję bardzo dobre wiadomości. Na Sygnale zdobyło telekamerę i Wojtkowi Kulińskiemu urodził się syn.Macie tu Link do sceny przedpremierowej z 47 odcinka Na Sygnale.
-No to ja idę trochę naczyń pozmywać a wy sobie trochę pogadajcie i poplotkujcie.
-Dobrze kochanie.-odpowiedziała Karina.
Góra wyszedł, a kobieta nie tracąc czasu zaczęła rozmowę z Martyną.
-Martyna powiedz mi w sekrecie czy on bardzo jest niemiły w pracy?
-Ja wiem czy on jest taki niemiły. Jak każdy ma czasami lepsze i gorsze dni..
-Bo czasami mi się wydaje że nikt go nie lubi.
-No właśnie. Wydaję ci się, więc nie ma powodów do obaw.-odpowiadała Martyna lecz musiała się bardzo kontrolować żeby nie powiedzieć jednego słowa za dużo.
-Aha to dobrze.-powiedziała Karina z wielką ulgą jakby od tego zależało całe jej życie.
-A co ty się wogóle tym tak przejmujesz? Przecież kariera to jedno a życie rodzinne to drugie.
-Przecież muszę wiedzieć z kim spędzę resztę życia.
-No tak.-powiedziała Martyna i razem z Kariną zaczęły się śmiać.
Artur słysząc dobiegające śmiechy z pokoju obok, odłożył naczynia na suszarkę i poszedł sprawdzić co u dziewczyn.
-Co wam tak wesoło?-spytał zaciekawiony mężczyzna.
-Nieważne i tak nie zrozumiesz.-odpowiedziały jednocześnie dziewczyny i zaczęły jeszcze głośniej śmiać się.
Gdy Martyna trochę ochłonęła stwierdziła że będzie już iść. Nie mieszkała daleko więc spokojnie mogła iść sama. Pożegnała się z Krainą i z Arturem i wyszła. Szła dosyć szybko gdyż była już godzina dwudziesta druga. Kiedy doszła do domu jej rodzice już spali. Po cichu weszła na górę do swojego pokoju i zadzwoniła do Piotrka.
-Halo Piotrek, gdzie jesteś?
-Jedziemy jeszcze z Martą, poczekaj przełączę na głośno mówiący.
-To słuchajcie mnie bardzo uważnie. Tylko nikomu o tyn ani słówka. Ok?
-Dobra, dobra no mów co się stało.-powiedziała Marta
-No więc będę świadkową na ślubie. Ale nie wiecie u kogo.
-A skąd ja mam to wiedzieć no mów-odpowiedział Piotrek trochę zniecierpliwiony.
-U dyrektora Artura Góry.
-Martynka przyćpałaś się czegoś?-spytał Piotrek i dodał- To ja chcę być świadkiem.
-Możesz sobie pomarzyć. A właśnie mam do ciebie sprawę. Zawiózł byś mnie na za dwa tygodnie w czwartek do Leśnej Góry na zdjęcie gipsu.
-Oczywiście że...nie. Żartuję przyjadę po ciebie tylko o której.
-Z tym to ustalimy później, bo dokładnie to nie wiem.
-No ok, kończę pa pa.
-Narazie.-dziewczyna rozłączyła się.
Martyna poszła wziąć prysznic i położyła się spać.
*Rano w domu Piotrka*
Piotr obudził się o godzinie siódmej dwadzieścia. Był jakoś dziwnie wyspany zważając na długą podróż którą przebył z Martą wczoraj wieczorem. Nie śpieszyło mu się gdyż miał dyżur na jedenastą. Zwlekł się z łóżka, ubrał się i zjadł śniadanie. Były to zwykłe kanapki z serem, sałatą, szynką i pomidorem. Po zjedzeniu śniadania chłopak włączył telewizor. W TV zaczynał się ulubiony program Piotrka pt. ''Jak to jest zrobione?''. Z rzędu leciało parę odcinków więc kiedy się skończyły była godzina dziesiąta więc najwyższy czas i pora żeby iść do pracy.
Gdy chłopak dojechał do stacji na niego czekał już Adam.
-Cześć Piotrek, zobacz co dostałem. Zaproszenie od Góry na jego ślub. I Wiktor też dostał, i Tomek. Cała staja dostała.-wyszeptał Adam
-A ja wiem kto będzie świadkową Martynka. O poczekaj Góra idzie.
-Dzieńdobry panie Piotrze. Możemy przejść na ty?
-Nie ma problemu.
-Więc Piotrek chciałbym cię poprosić żebyś był świadkiem na ślubie moim i Kariny. Mogę na ciebie liczyć.
-Oczywiście Artur. Lecę się przebrać bo zaraz dyżur zaczynam.
-To leć tylko uważaj na przewody wysokiego napięcia.
-Dobrze będę uważał jak mogę najbardziej.-Piotrek wybuchnął śmiechem.
Piotr poszedł don pokoju obok a zaraz za nim Adaś. Chłopak rozejrzał się i powiedział.
-I co Adaś ja też mam zaproszenie i do tego będę świadkiem.
-Gratuluję ci Piotrek. Artur chyba cię polubił.
-No chyba.
-21S zgłoś się.
-21S zgłaszam się.-zameldował Artur.
-Kobieta, lat dwadzieścia pięć porażenie prądem, na adres Holenderskiej pięć pod Warszawą.
-Dobra już jedziemy-powiedział Góra-Adam, Piotrek ruchy.
Kiedy dojechali na miejsce, otoczenie okazało się im bardzo znajome. Był to dom w którym mieszka Artur. Weszli do środka. Na podłodze leżała Karina, a parę metrów dalej odkurzacz.
-Karina mówiłam ci żebyś nie ruszała tego odkurzacza bo on jest zepsuty.-powiedział zdenerwowany Góra.
-No mówiłeś i co z tego. Zmiotką miałam posprzątać. Chyba do wieczora bym tego nie zrobiła.
-To było poczekać z tym jak wrócę z dyżuru.odpowiedział lekarz i dodał- Piotrek idź po nosze i zabieramy ją do szpitala.
Kiedy dojechali do szpitala na miejscu czekała na nich Marta.
-Co tu mamy?
-Porażenie prądem.-zameldował Adam
-Ok zabierzcie panią na oddział i zróbcie tomograf czy nic tam nie zostało uszkodzone.
Lekarz z Adamem wyszli odłożyć sprzęt a Piotr wyszeptał Marcie do ucha że został świadkiem na ślubie Kariny i Góry. Lekarka odpowiedziała na to miłym spojrzeniem i pokazała swoje zaproszenie. Chłopak wrócił do karetki i zespół wrócił do bazy. Ekipa 21S miała dzisiaj jeszcze tylko trzy zgłoszenia. Do wypadku, bólu brzucha i omdlenia.
Po skończonym dyżurze Piotrek pojechał do domu. Chwilę po wejściu zadzwonił do Martyny.
-Cześć wiesz że idziemy w parze.
-Cześć Piotrek w jakim sensie idziemy w parze?
-No bo ja będę świadkiem na ślubie Artura i Kariny. I do tego jestem z nim na ty.
-Łał gratuluję ci Piotruś. Kończę pa.
-Cześć.
_________________________________________________________________
Mam nadzieję że się spodoba. Wyszedł dosyć długi ale chciałam wam wynagrodzić brak codziennego opowiadania. Jeśli ktoś nie oglądał Telekamer TeleTygodnia to przekazuję bardzo dobre wiadomości. Na Sygnale zdobyło telekamerę i Wojtkowi Kulińskiemu urodził się syn.Macie tu Link do sceny przedpremierowej z 47 odcinka Na Sygnale.
środa, 4 lutego 2015
Rozdział 9 Może coś się zmieni?
Gdy Piotr, Martyna i Marta spacerowali dostojnie w promieniach zachodzącego słońca, usłyszeli z daleka jakieś wołania i odgłosy. Odwrócili się żeby zobaczyć kto to, lecz postać była za daleko. Ale odgłosy były im skądś znajome.
-Chodźcie idziemy jak będzie miał ważną sprawę to poczeka albo nas dogoni.-powiedział Piotrek i cała trójka poszła dalej.
Znajomi zdążyli odejść parę metrów, gdy ktoś złapał Martynę za ramię. Był to dyrektor Góra.
-Dzieńdobry wszystkim.-Góra zdjął rękę z ramienia Martyny-Panie Piotrze mam do Pana sprawę. Ale możemy odejść?
-Nie widzę takiej potrzeby, niech Pan mówi przy wszystkich. To są moje przyjaciółki więc nie ma potrzeby przed nimi tego utajniać.
-Może mi Pan wyjaśnić tą dzisiejszą sytuację, na zebraniu w stacji.
-Ale co ja mam tu panu wyjaśniać? Czegoś Pan nie zrozumiał?
-To z jakim hamskim tonem się Pan odniósł dzisiaj na zebraniu.
-Niech Pan sobie sam odpowie. Jak Pan robi z siebie pępka świata i chcę zwolnić Wiktora. To już chyba była przesada. Nie uważa pan?
-Wie Pan coś panu powiem Strzelecki. Z panem nie da się teraz rozmawiać,ale omówimy to w pracy.-powiedział oburzony Góra.
-Jestem po dyżurze więc nie będę z panem dyskutował na temat pracy. Żegnam.
Góra wyszeptał Martynie coś do ucha i szybko się oddalił.
-Co on od Ciebie chciał?-spytała Marta
-Chciał żebym przyszła do niego o 20.00.
-I co pójdziesz?-spytała Piotr z lekarką jednocześnie.
-Nie wiem, gubię się sama w moich myślach mam już dość całego tego życia. Najpierw noga, później Marcin teraz Góra. Mam już dosyć!
-Chodźcie wracamy bo już jest późno.- zaproponował Piotr
-I mamy jeszcze drogę powrotną do Warszawy- dodała Marta.-To jak Piotruś ile masz zapasu nasamotność?
-Ha ha ha bardzo śmieszne.-odpowiedział z lekką ironią w głosie chłopak.
Znajomi doprowadzili Martynę do domu, pożegnali się, wsiedli do auta i pojechali do Warszawy.Podróż nie była tak wesoła jak ta poprzednia. Marta próbowała rozpocząć jakąś rozmowę, ale każda kończyła się szybko i na ogół kiwnięciem głowy Piotrka. Lekarka w końcu nie wytrzymała i powiedziała dosyć głośnym tonem
-Piotrek do jasnej cholery co się dzieje?
-Nic. Mam gorszy dzień.
-Acha ciekawe od kiedy. Jeszcze pół godziny temu byłeś super wesoły. Już tęsknisz?
-Nie po prostu jestem wkurzony przez Górę. Nie dość że rano wszyscy się dowiedzieli że ten galant będzie dyrektorem, chciał zwolnić Wiktora to jeszcze po pracy nerwy mi psuje.
-To macie teraz przeliczane bo Góra z Wichurą mieli niezłe kontakty.
*W tym samym czasie dom Góry*
-Halo, jest tu ktoś?-wywołała posyłając w drzwi domu Góry Martyna
-Cześć Martyna zapraszam do środka.
Góra ubrany był trochę inaczej niż zwykle. Miał na sobie niebieską koszulę w kratkę i jeansy. Włosy miał ułożone na żel. Gdy dziewczyna przeszła przez przedpokój do salonu zobaczyła że nie ma się czego bać gdyż nie będą sami. Przy stole siedziała jakaś kobietą w wieku Artura.
-Cześć jestem Karina.-kobieta przedstawiła się.
-A ja Martyna.
-Miło mi Cię poznać.
-Siadajcie dziewczyny. -powiedział Artur- Martyna bo my chcieliśmy Cię poprosić żebyś była... była świadkową na naszym ślubie.
-Oczywiście że będę.
Karina z Arturem podali parę dań. Wieczór minął im niezwykle miło.
_____________________________________
Może nie jest najciekawsze, ale myślę że może być. Pisałam je z telefonu więc jak będą jakieś literówki to mi wybaczcie.Na jakiejś stronie był udostępniony przed premierowy odcinek Na Sygnale i ratownicy zmienili swoją bazę. Nie wiem czemu ale nie daje mi to spokoju. Może dlatego że z tą starą bazą było tyle wspomnień. Pozdrawiam Julia
-Chodźcie idziemy jak będzie miał ważną sprawę to poczeka albo nas dogoni.-powiedział Piotrek i cała trójka poszła dalej.
Znajomi zdążyli odejść parę metrów, gdy ktoś złapał Martynę za ramię. Był to dyrektor Góra.
-Dzieńdobry wszystkim.-Góra zdjął rękę z ramienia Martyny-Panie Piotrze mam do Pana sprawę. Ale możemy odejść?
-Nie widzę takiej potrzeby, niech Pan mówi przy wszystkich. To są moje przyjaciółki więc nie ma potrzeby przed nimi tego utajniać.
-Może mi Pan wyjaśnić tą dzisiejszą sytuację, na zebraniu w stacji.
-Ale co ja mam tu panu wyjaśniać? Czegoś Pan nie zrozumiał?
-To z jakim hamskim tonem się Pan odniósł dzisiaj na zebraniu.
-Niech Pan sobie sam odpowie. Jak Pan robi z siebie pępka świata i chcę zwolnić Wiktora. To już chyba była przesada. Nie uważa pan?
-Wie Pan coś panu powiem Strzelecki. Z panem nie da się teraz rozmawiać,ale omówimy to w pracy.-powiedział oburzony Góra.
-Jestem po dyżurze więc nie będę z panem dyskutował na temat pracy. Żegnam.
Góra wyszeptał Martynie coś do ucha i szybko się oddalił.
-Co on od Ciebie chciał?-spytała Marta
-Chciał żebym przyszła do niego o 20.00.
-I co pójdziesz?-spytała Piotr z lekarką jednocześnie.
-Nie wiem, gubię się sama w moich myślach mam już dość całego tego życia. Najpierw noga, później Marcin teraz Góra. Mam już dosyć!
-Chodźcie wracamy bo już jest późno.- zaproponował Piotr
-I mamy jeszcze drogę powrotną do Warszawy- dodała Marta.-To jak Piotruś ile masz zapasu nasamotność?
-Ha ha ha bardzo śmieszne.-odpowiedział z lekką ironią w głosie chłopak.
Znajomi doprowadzili Martynę do domu, pożegnali się, wsiedli do auta i pojechali do Warszawy.Podróż nie była tak wesoła jak ta poprzednia. Marta próbowała rozpocząć jakąś rozmowę, ale każda kończyła się szybko i na ogół kiwnięciem głowy Piotrka. Lekarka w końcu nie wytrzymała i powiedziała dosyć głośnym tonem
-Piotrek do jasnej cholery co się dzieje?
-Nic. Mam gorszy dzień.
-Acha ciekawe od kiedy. Jeszcze pół godziny temu byłeś super wesoły. Już tęsknisz?
-Nie po prostu jestem wkurzony przez Górę. Nie dość że rano wszyscy się dowiedzieli że ten galant będzie dyrektorem, chciał zwolnić Wiktora to jeszcze po pracy nerwy mi psuje.
-To macie teraz przeliczane bo Góra z Wichurą mieli niezłe kontakty.
*W tym samym czasie dom Góry*
-Halo, jest tu ktoś?-wywołała posyłając w drzwi domu Góry Martyna
-Cześć Martyna zapraszam do środka.
Góra ubrany był trochę inaczej niż zwykle. Miał na sobie niebieską koszulę w kratkę i jeansy. Włosy miał ułożone na żel. Gdy dziewczyna przeszła przez przedpokój do salonu zobaczyła że nie ma się czego bać gdyż nie będą sami. Przy stole siedziała jakaś kobietą w wieku Artura.
-Cześć jestem Karina.-kobieta przedstawiła się.
-A ja Martyna.
-Miło mi Cię poznać.
-Siadajcie dziewczyny. -powiedział Artur- Martyna bo my chcieliśmy Cię poprosić żebyś była... była świadkową na naszym ślubie.
-Oczywiście że będę.
Karina z Arturem podali parę dań. Wieczór minął im niezwykle miło.
_____________________________________
Może nie jest najciekawsze, ale myślę że może być. Pisałam je z telefonu więc jak będą jakieś literówki to mi wybaczcie.Na jakiejś stronie był udostępniony przed premierowy odcinek Na Sygnale i ratownicy zmienili swoją bazę. Nie wiem czemu ale nie daje mi to spokoju. Może dlatego że z tą starą bazą było tyle wspomnień. Pozdrawiam Julia
Subskrybuj:
Posty (Atom)