Martyna i Piotrek doszli do OIOM-u. Sambor leżał na łóżku zaraz przy wejściu. Miał podłączone jakieś kroplówki i kardiomonitor. Nikt nie wiedział co z nim będzie. Wiele osób nie wiedziało co z mu dokładnie jest. Większość szpitalnego personelu twierdziła że to przez ten wypadek. Jednak odmiennego zdania była żona Michała- Nina i Wiktoria Consalida. Tylko te dwie kobiety twierdziły inaczej.
Ratownicy stali koło drzwi dzielących salę z korytarzem. W ich stronę zmierzała Wiktoria. Szła jak zwykle ze stosem teczek w których było mnóstwo papierów i karteluszek do wypełnienia.
-Cześć Martynka, cześć Piotruś. Co u was?- zapytała swoim przepięknym głosem niczym śpiew skowronka.
-A wszystko po staremu. Ja tyram żeby Piotrek dostał żelki do szpitala. Bo jak nam schudnie to co wtedy?- zażartowała dziewczyna.
-Na poważnie to ja dzisiaj wychodzę. Nareszcie.- dodał chłopak.
-To fajnie.- powiedziała lekarka i dodała- Nie wiecie co z Michałem?
-Nie ale nie można tam wejść. Ciebie wpuszczą ale nas na razie nie chcą. Chodź Piotrek odprowadzę cię do sali, spakujesz się i idziemy.- rzekła ratowniczka.
-No dobra to pa Wika.- powiedział chłopak i każdy poszedł w swoją stronę.
Martyna zaczekała na Piotrka zanim się spakuje. Trwało to aż piętnaście minut. Po odebraniu wypisu znajomi wyszli ze szpitala.
*Następny dzień, stacja ratownictwa medycznego*
-21S zgłoś się.
-21S zgłaszam się.-odpowiedział Artur Góra.
-Wypadek przy ulicy Wschodniej 6. Rowerzysta stracił panowanie nad rowerem.
-Przyjęłem. Bez odbioru.- odpowiedział Góra i zawołał całą ekipę do karetki.
Po dziesięciu minutach ratownicy byli na miejscu. Poszkodowany to dwudziestotrzyletni mężczyzna, który miał na imię Marcin. Pacjent był przytomny.
-Martyna parametry, Piotr wkłucie.- wydawał polecenia Artur, a sam zaczął rozmowę z ofiarą.
-Co panu się stało?- zapytał lekarz.
-Straciłem panowanie nad rowerem.
-A czy ten rower miał pedały bo coś nie widzę, a okulary niedawno czyściłem.
-No bo odpadły...
-Dobrze niech pan nie kończy. Zabieramy pacjenta do szpitala.- przerwał choremu lekarz.
Karetka z pacjentem w pięć minut dojechali do szpitala. Ratownicy zdali poszkodowanego i wrócili do szpitala.
-Martynka czy ten rower miał pedały.- zaczął żartować chłopak.
-Nie widzę ale czyściłem okulary.- dodała Martyna.
-Ściereczkami z Lidla.
______________________________________________________________________
Yyy... Więc na początek przepraszam że często opowiadania pojawiają się strasznie rzadko. Ale to w najbliższym czasie się zmieni a właściwie zmienia się od dnia dzisiejszego, bo oceny przewidywane już wystawione więc nie mam już nic do poprawy. Po za tym szósta klasa, oceny do gimnazjum musiałam więcej czasu poświęcić nauce. Przejdźmy do części lepszej. Do opowiadania. Nie jest długie bo ten wątek z wypadkiem na rowerze rozwinę w II części. Pozdrawiam i zapraszam do komentowania.
Czytasz -> Komentujesz -> Motywujesz