wtorek, 30 grudnia 2014

Rozdział 3 Dzień ze złej gwiazdy

        Gdy Martyna , Piotr i Wiktor przyjechali z akcji mieli sporo wolnego czasu . Wiktor zajął się robotą papierkową , Martyna zaczęła czytać książkę a Piotrek myślał . O czym ? O swoim śnie . Powtarzał sam do siebie
-Czy to przeznaczenie ? Czy ten sen ma jakieś znaczenie ? Przecież ona wyglądała tak samo w śnie jak i w rzeczywistości .
Martyna domyślając się że chłopaka coś ,,gryzie'' zapytała
-Piotrek , wszystko ok ?
-Tak jak najbardziej - chłopak lekko się uśmiechnął . Chcąc odciągnąć o podejrzeniach koleżanki zmienił temat . Zapytał
-Co tam czytasz ?
-Kryminał ,,Kto zabił ojca Wergiliusza '' . Jeśli chcesz  jak skończę to ci pożyczę ?
-Nie dziękuje , ale ... - chłopak chciał dodać coś jeszcze , ale dziewczyna ucięła mu w pół słowa.
-,,Nie dziękuje , ale jak skończysz to możesz mi to streścić '' to chciałeś powiedzieć ?
-T..tak - Piotrek odpowiedział jąkając się , gdyż był onieśmielony inteligencją Martyny.
-Zobaczę jak zasłużysz to ci opowiem - zaśmiała się dziewczyna .
-To czytaj szybciej , bo chcę poznać treść.
Martyna nic nie odpowiedziała , tylko zaczęła z powrotem czytać . Ale nie na długo.
       Piotr patrząc przez okno spostrzegł , że jedna z karetek pali się.
-Martyna , doktorze pali się !-krzyknął chłopak
Dziewczyna szybko zamknęła książkę a Wiktor wbiegł do pokoju obok i zapytał
-Gdzie !?
-Karetka tam w rogu - chłopak wskazał na palącą się karetkę.
Lekarz złapał za telefon , zadzwonił po straż pożarną i z całą trójką wybiegł przed budynek . Straż przyjechała bardzo szybko . Akcja trwała aż 2 godziny . Za kwadrans po zgaszeniu karetki przyjechała policja spisać zeznania . Męczyli Piotra już 30 minut , dopóki nie przerwał im Wiktor . Lekarz powiedział
-Dajcie już chłopakowi spokój . Piotr idź się przebrać i wracaj do domu . Martyna ty również . To polecenie służbowe.
-Tak jest szefie -odpowiedziała uradowana dziewczyna , gdyż obydwoje mieli jeszcze godzinę dyżuru.
-Nawet nie mam zamiaru się sprzeciwiać-zaśmiał się chłopak.
        Po 15 minutach Piotra i Martyny nie było już w stacji . Szli razem bo mieszkali niedaleko siebie . Nagle dziewczyna się przewróciła lecz nie mogła już wstać . Chłopak był bezradny . Za każdym razem kiedy próbował ją podnieść , ona coraz mocniej płakała z bólu . W końcu zadzwonił po karetkę .Pogotowie przyjechało błyskawicznie , a w składzie : dr. Góra , Adaś i Tomek . Góra spytał
-Co ci się stało Martyna ?
-Noga , chyba jest złamana .
-Nic tu nie wskóram , Adam nosze.
Ratownicy wsadzili ją na noszę i zawieźli do Leśnej Góry . Na izbie przyjęć czekała na nich Marta .
-Nie przekładajcie jej z noszy , od razu wieziemy ją na urazówkę . Oj Martyna gdzieś się tak załatwiła ?
-Szłam i się wywróciłam.
-Myślałam że już z tego wyrosłaś ?
-Jak widać , nie do końca .
Martyna z Martą znały się od dziecka , więc lekarka wiedziała że jak dziewczyna była mała często się wywracała . A na dodatek tę nogę miała już kiedyś złamaną .
        Gdy skończył się rentgen , od razu widać było że noga musi być zoperowana , Gdyż zlekceważenie  tego grozi amputacją . Dziewczyna załamała się , że może stracić nogę i nigdy nie wrócić do pracy w karetce.
        Martynę już od 5 minut operowali . Dla jej przyjaciół wydawało się to wiecznością . Pod blokiem operacyjnym siedział Wiktor , Piotr , Marta która skończyła dyżur i Marcin który był tu bardziej z musu niż z chęci . Nie układało się pomiędzy nimi najlepiej. Ich związek wyglądał  jak ktoś kto się czegoś uczy . Czasami był piękny wręcz idealny ale rzadko się to zdarzało . Najczęściej był niewdzięczny , nieprzypominający prawdziwego związku. . Od czasu do czasu pojawiał się Adaś , Tomek i dr. Góra gdy przywieźli do szpitala pacjenta i mieli trochę wolnego . Jeśli operacja przejdzie bez komplikacji to Martyna wróci do swojego zawodu , lecz jeśli operacja się nie powiedzie to o karetce może zapomnieć . Wtedy zostanie jej tylko jeździć na wózku inwalidzkim z amputowaną  nogą .
____________________________________________________________________________
No , postarałam się żeby było chociaż troszeczkę dłuższe . Ale to nie jest choroba , która miała spotkać Martynę . Ona będzie gorsza . W ogóle podoba wam się to co piszę ? Mam nadzieję że chociaż wam się trochę podoba .

9 komentarzy:

  1. Fajne :) Czekam na więcej
    N

    OdpowiedzUsuń
  2. Spoko N nie wiem czy jutro wrzucę coś mówiłam ci ile mam sprawdzianów do zaliczenia więc muszę się uczyć . A po za tym jutro sylwester . A co do piątku nie pójdziemy na tymbarka bo tata mnie zawiezie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może by tak prywatne rozmowy nie na blogu?? Przepraszam, czepiam się. Świetne opowiadanie.

      Usuń
    2. Nie pomyślałam . Chyba nie jest to urażające dla innych czytelników ? Jeśli tak to przepraszam usunę ten komentarz. Ok ?

      Usuń
    3. Nie musisz go usuwać. Tylko następnym razem pamiętaj, aby nie poruszać prywatnych tematów na blogu (chyba że dotyczą opowiadania) to trochę irytujące.

      Usuń
  3. Pewnie, że się podoba. Wreszcie coś innego, ciekwego. Tylko mam wrażenie, że już cos podobnego kiedyś czytałam.
    Chyba tu - http://nasygnalemartynaipiotr.blogspot.com/ (To nie mój blog)
    Zapraszam do mnie - CzerwonaPomadkaa.blogspot.com
    Pozdrawiam
    CzerwonaPomadka

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajne, ale trochę mało związane z rzeczywistością. Tak na prawdę od upadku nie ma się operowanej nogi. Mam nadzieję, że następne części będą lepsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak , tylko ona miała kiedyś złamaną nogę w dzieciństwie . Dzisiaj nie wiem czy coś się pojawi bo jest sylwester i nauka .

      Usuń
    2. Te, że w dzieciństwie miała złamaną nogę nie świadczy o tym, że od upadku zostanie ona złamana. Ale załóżny, że niefortunnie upadła, zdarza się.

      Usuń